Thomas Cardin: „CCC pomoże mi przygotować się do kolejnego UTMB”

LB
Autor: Luc Beurnaux

Opublikowano śr., 9 września 2026

Zaktualizowano śr., 9 września 2026

Thomas Cardin: „CCC pomoże mi przygotować się do kolejnego UTMB”

Francuz Thomas Cardin (KIPRUN), dominator dystansów od 50 do 80 km, w tym sezonie zrobił kolejny krok, z powodzeniem rywalizując na 100 km i dłuższych trasach. Czwarty zawodnik Western States 2026, gdzie finiszował poniżej dotychczasowego rekordu legendarnego biegu, oraz zwycięzca 120-kilometrowego Chianti Ultra Trail. Nauczyciel, który dziś jest już zawodowym biegaczem górskim, będzie jednym z faworytów piątkowego CCC (101 km i 6050 m przewyższenia). Rozmowa prosto z Chamonix.

Thomas, dlaczego zdecydował się pan wystartować w CCC tak krótko po Western States?

CCC miałem pobiec już w zeszłym roku, ale zrezygnowałem, żeby skupić się na mistrzostwach świata, które odbywały się pod koniec sezonu. Tak naprawdę od dwóch lat planowałem start w tym biegu. Tegoroczne CCC ma być zwieńczeniem mojego udanego sezonu 2026. Chcę zaprezentować się jak najlepiej, a więc spróbować wygrać. Ten start ma też przygotować mnie do kolejnego etapu, bo w przyszłym roku chciałbym pobiec UTMB. CCC to pierwszy krok w tym projekcie.

Czyli w przyszłym roku spróbuje pan zaliczyć dublet Western States i UTMB?

Tak, choć nie będę pierwszy, który podejmie się takiego wyzwania. W przyszłym roku UTMB będzie jednak dla mnie przede wszystkim okazją do poznania tego biegu. O wynik na UTMB będę walczył w dłuższej perspektywie. Nie zamierzam się spieszyć. Mam 30 lat i kiedy widzę, że Ludovic Pommeret wciąż jest zmotywowany i osiąga świetne wyniki, myślę sobie, że mam jeszcze czas. Na takim dystansie doświadczenie nieraz okazuje się ważniejsze niż świeżość i młody wiek.

Dość szybko przeniósł się pan na dystanse 100 mil i ma za sobą bardzo intensywny sezon. Czy przed CCC może to stanowić problem?

To jedna z niewiadomych związanych z tegoroczną edycją CCC. Od początku roku, a nawet od początku grudnia ubiegłego roku, wystartowałem w wielu biegach. CCC będzie moim czwartym ultramaratonem na dystansie przekraczającym 100 km. Ponieważ to mój pierwszy sezon na tak długich trasach, trudno mi ocenić, w jakim stopniu zregenerowałem się po tych wysiłkach. Treningi przebiegały bardzo dobrze, było w nich dużo przewyższeń i biegania po górach, ale nie wiem, czy organizm wytrzyma dziesięć godzin intensywnego, długiego wysiłku. Szybko się przekonamy, a wnioski przydadzą się także w przyszłym roku.

Nie chcę też podejmować niepotrzebnego ryzyka. Myślę, że to inni będą musieli je podjąć.

Thomas Cardin
Thomas CardinKIPRUN

Jak pana organizm reagował na obciążenia do tej pory?

Czuję się dobrze, po Western States szybko się zregenerowałem i od prawie sześciu miesięcy mam bardzo dobre odczucia. Na początku roku doznałem kontuzji, a później doszły do niej drobne urazy, ale udało mi się całkowicie pozbyć bólu. Dobrze przepracowałem przygotowania, spędziłem wiele godzin w górach, więc przed CCC jestem spokojny. Nie zamierzam jednak przesadnie ryzykować ani próbować biec na granicy możliwości. Chcę po prostu rozegrać ten bieg jak najlepiej.

Czy udany debiut w Western States zdjął z pana trochę presji przed CCC?

Powiedzmy, że mój sezon już teraz jest udany, niezależnie od tego, co się wydarzy. CCC to jednak wielki bieg, jeden z najbardziej konkurencyjnych startów sezonu na dystansie 100 km. Zapowiada się znakomicie, więc nie mogę się doczekać. Jeśli wygram, będzie to wisienka na torcie. Jeżeli jednak mi nie wyjdzie, i tak będę zadowolony z sezonu, w którym wiele się nauczyłem i wiele osiągnąłem. Jadę na start z dużą pewnością siebie. Nie chodzi o przekonanie, że wygram, lecz o wiarę, że potrafię rozsądnie rozłożyć dziesięciogodzinny wysiłek i uzyskać wynik na międzynarodowym poziomie. Nie chcę też podejmować niepotrzebnego ryzyka. Myślę, że to inni będą musieli je podjąć, a ja skupię się na mądrym biegu.

Z drugiej strony, czy świadomość udanego sezonu nie nakłada na pana dodatkowej presji?

W 2024 roku również miałem świetny sezon. Każdy kolejny start kończył się sukcesem i szczerze mówiąc, presja wcale nie rosła. Raczej przybywało mi pewności siebie, tworzyło się pozytywne sprzężenie zwrotne, a w dniu startu człowiek czasem czuje się niezwyciężony albo po prostu bardzo mocny. Na CCC jadę z dużą wiarą we własne możliwości, ale nie uważam się za lepszego od innych. Wiem tylko, że potrafię szybko pokonać 100 km w górach. Jeśli w piątek ktoś okaże się ode mnie mocniejszy, świetnie dla niego. Będę naprawdę szczęśliwy jego sukcesem i z przyjemnością nauczę się czegoś od lepszego zawodnika.

Benjamin Roubiol również będzie jednym z kandydatów do zwycięstwa. Co pan o tym sądzi?

Bardzo się cieszę, że znów się spotkamy. To człowiek, którego ogromnie cenię i z którym łączą mnie przyjacielskie relacje. W tym roku nie mieliśmy jeszcze okazji razem pobiec. Wiem, że wyznajemy podobne wartości i że możemy wspólnie przeżyć świetny bieg, bo prezentujemy bardzo zbliżony poziom. Obaj uważamy, że rywal może pomóc nam przekroczyć własne granice, zamiast stać na drodze do zwycięstwa.