Rozmowa z Simonem Paccardem, piątym zawodnikiem CCC na UTMB: „Będę dalej pracował, żeby zbliżyć się do czołówki”

LB
Autor: Luc Beurnaux

Opublikowano śr., 9 września 2026

Zaktualizowano śr., 9 września 2026

Rozmowa z Simonem Paccardem, piątym zawodnikiem CCC na UTMB: „Będę dalej pracował, żeby zbliżyć się do czołówki”
© Alexis Jay Adrian / Salomon

Pochodzący z Annecy Simon Paccard (26 lat) zajął piąte miejsce w CCC na UTMB 2026 i był najlepszym Francuzem z czasem 10:50:59, wyprzedzając Thomasa Cardina i Benjamina Roubiola, pozostałych francuskich faworytów. Zawodnik Salomon opowiada nam o świetnym występie na trasie.

Simon, przed CCC sporo mówiło się o Thomasie Cardinie i Benjaminie Roubiolu jako francuskich faworytach, a o panu trochę zapomniano…

Nie, nie zapomnieliście o mnie. To normalne, że dziś na pierwszym planie stawia się Benjamina i Thomasa, bo są uznanymi zawodnikami. Nie mogliśmy przecież wiedzieć, że ich wyścig potoczy się źle. Jeśli chodzi o mnie, był to jeden z celów na ten sezon, choć chciałem też dobrze wypaść u siebie, w Annecy, na 60-kilometrowej MaXi-Race. Tam zresztą wszystko poszło dobrze. Jestem bardzo zadowolony z dzisiejszego występu. To dla mnie naprawdę ważne, bo potwierdza, że potrafię dobrze pobiec na dystansie 100K, a właśnie po to tu przyjechałem.

W miarę pokonywania kolejnych kilometrów spoglądał pan przed siebie i myślał o podium?

Nie, koncentrowałem się przede wszystkim na sobie. Pierwotny plan zakładał dotarcie do Champex-Lac. Później zaczynał się dla mnie nieznany teren, bo wciąż nie mam dużego doświadczenia na takim dystansie. Od Champex próbowałem atakować na podbiegach, ale na balkonach i w zejściu do La Fouly pobiegłem trochę za szybko. Trzech pierwszych zawodników było w tym sektorze jeszcze szybszych ode mnie i naprawdę nie dało się ich dogonić. Ostatecznie bardziej oglądałem się za siebie, bo wiedziałem, że pięciu zawodników za mną mieści się w pięciu minutach. Trzeba było zachować spokój i trzymać się własnego planu. Wszystko potoczyło się jednak bardzo dobrze i jestem naprawdę zadowolony.

Jak na pana taktykę wpłynęło usunięcie podbiegu w kierunku La Flégère?

To była dla mnie raczej korzyść, bo jestem zawodnikiem od mocnych przyspieszeń. Lubię trasy bardziej dynamiczne, nerwowe, z częstymi zmianami rytmu, więc myślę, że nowe zakończenie wyścigu mi sprzyjało. Po podbiegu na Béchard czułem, że mam jeszcze zapas. Złapałem drugi oddech i miałem naprawdę dużo siły, więc być może podbieg w kierunku La Flégère też nie byłby dla mnie problemem…

Miejsce w pierwszej piątce było sekretnym celem, który miał pan z tyłu głowy?

Na klasycznej trasie chciałem pobiec w około 10 godzin i 30 minut, a tym samym celować w pierwszą dziesiątkę. Piąte miejsce jest więc niesamowite. Podium było poza moim zasięgiem. Zawodnicy przede mną byli jeszcze za mocni, ale będziemy dalej pracować i spróbujemy zbliżyć się do czołówki.

CCC bywa etapem w drodze na wyższy poziom. Czy w pana przypadku też tak będzie?

Nie chcę wyprzedzać faktów. Moim zdaniem wielu zawodników zbyt szybko przechodzi ze 100 na 160 km. To przecież dwa razy więcej godzin wysiłku. Do UTMB będę dochodził stopniowo, być może zaczynając od dystansów około 120 km. Wciąż potrafię rywalizować na wysokim poziomie na krótszych trasach, do 85 km. Dystans 100 mil jeszcze mnie nie przyciąga. Chcę popracować nad szybkością i zdobyć doświadczenie na trasach 100K, ale w dłuższej perspektywie 100 mil pozostaje moim celem. Swoją przygodę z trail runningiem zacząłem od UTMB. To wyścig, o którym się marzy, prawdziwa legenda. Myślę, że za mniej więcej trzy lata skieruję się w stronę tego startu, ale na razie nie jest to jeszcze mój plan.

Widzieliśmy, że pierwsza trójka CCC otrzymała Golden Tickets na Western States. Jeśli któryś z tych zawodników zrezygnuje, może pan odziedziczyć jeden z biletów. Co zrobiłby pan, gdyby tak się stało?

To dobre pytanie. Dziś nie będę o tym myślał. Wiem, że Hans Troyer wykorzysta ten bilet, ale nie wiem, co zrobią dwaj pozostali zawodnicy. Myślę, że na 100 mil po tak szybkiej trasie jest dla mnie jeszcze trochę za wcześnie. Trzeba też wziąć pod uwagę kwestie środowiskowe. Coraz mniej mam ochotę podróżować samolotem.

Mówi pan o środowisku. Śledził pan dyskusję wokół wpływu tygodnia UTMB, który w przyszłości może zostać zakwestionowany. Jakie jest pana stanowisko jako zawodnika?

Uważam, że dobrze jest zadawać sobie trudne pytania i poddawać pewne rzeczy pod dyskusję, ale nie oznacza to, że trzeba wszystko odwołać. Trail running wciąż jest sportem o niewielkim wpływie na środowisko w porównaniu z innymi dyscyplinami. My, zawodnicy, jesteśmy gotowi pracować z UTMB nad tym, by ten wpływ jeszcze ograniczyć. Impreza rozrosła się do rozmiarów, które trudno kontrolować. Musimy wspólnie z wszystkimi zainteresowanymi stronami, zwłaszcza mieszkańcami, wypracować właściwe rozwiązania i zrozumieć ich oczekiwania. Szkoda byłoby rezygnować z tak wielkiego święta.